środa, 26 sierpnia 2015

Z życia K. - część któraśtam
(tutaj była wspominka o tym, że chyba powinnam pójść za ówczesną modą i zacząć pisać blogaska - ups! stało się)


Jestem prześladowana przez pomidory !
Nie żartuję. Mówię totalnie poważnie.
Działeczkę mojego dziadka obrodziło w pomidory, jest zatrzęsienie pomidorów. Są pomidory małe, średnie, duże. Te takie bardziej kutaskowate, jak i cycowate. Bardziej czerwone i mniej. Co byście sobie tam chcieli..



Tym samym od 3 tygodni jem pomidory. Pomidory na śniadanie. Pomidory na obiad. No i w związku z tym, że jest mi ich wciąż mało, to również pomidory na kolację. A co ja sobie będę żałować, prawda ?


Więc dzisiaj jakoś tak wyszło, że zamiast o 14:00 wstałam o 9:30.
(no dobra przyznam się - idę "to pimp my" paznokcie, bo w sobotę będzie huczne polskie wesele, więc muszę jakoś swoje blachy na przyzwoitym poziomie prezentować)
Zrobiłam sobie śniadanie. Zgadnijcie co ?
No oczywiście, że pomidory.
Odpalam kompa.
Ctrl + T
I wyskakują mi pomidory !? Myślę sobie "what the fuck ?! O_o".
Otóż jak się okazało dzisiaj jest 70 rocznica La Tomatina, czyli hiszpańskiego (Hiszpania mnie prześladuje od kiedy pamiętam...) święta obrzucania się pomidorami. Po prostu wszyscy hucznie i zbiorowo robią wielki przecier pomidorowy. SZACUN !





Kobiety.

Kobiety kochają penisy. Ja jako kobieta - też kocham penisy. Tylko mało, która Wam się do tego przyzna. Takie przynajmniej mam wrażenie.


Penisa z chęcią lizałabym jak te zajebiste wielkie lizaki, które zazwyczaj sprzedają nad morzem, na jarmarkach albo z okazji każdego możliwego święta, podczas którego ludzie szukają prezentów dla innych ludzi.
Lizałabym w górę i w dół. Na około też. Zanurzyła w gorące usta i przejechała wargami po żołędziu. Zapukałabym w gości do jąder i.... 
(nie każdego, tylko tego, który najbardziej mnie jara i podnieca)
..wsadziłabym do gardła o ile tylko by się zmieścił, bo krztusić się nie będę dla jakiegoś idealnego pojęcia robienia loda i głębokiego czegoś, bo ktoś ma takie widzi-mi-się. Ja nie mam.

Kobiety kochają penisy i wstydzą się robić loda. Ja jako kobieta - też się czasami wstydzę zrobić loda facetowi.
Wnioskuję jednak, że to wszystko przez to, że w ogóle nie powinnam mówić na głos w towarzystwie, na mieście, w autobusie, tramwaju, w małym mieście, w dużym mieście, na klęczkach, czy krojąc pomidory o robieniu facetowi loda, albo w ogóle wypowiadać słowa "penis".

Powinnam mówić siusiak i to tylko w towarzystwie mojego (o ile w ogóle będzie dane mi mieć kiedyś dziecko) syna, w momencie gdy będzie poruszony temat jego potrzeb podstawowych znajdujących się w podstawie piramidy Maslowa.
 
Przecież nikt nie pisze bloga w celu pozyskania uwagi.
Żaden bloger nie sprawdza statystyk, ani nie podbija popularności na fejsiczku. Dookoła nas jest ogrom osób piszących tylko dla siebie. Toć pisanie bloga jest równoznaczne z włożenie kartki do szuflady.

Więc, aby nie burzyć waszej rzeczywistości u mnie...
Będzie poprawnie politycznie, bez przekleństw i tak jak Matka Rodzicielka kazała.
Będzie bez podobieństw do ludzi Was otaczających.
Będzie bez sarkazmów, ironii oraz totalnie obiektywnie.






Okay. Trochę skłamałam.
Będzie tak, jak mi się w danym momencie widzi, bo szczerze mówiąc trochę śmiać mi się chce z niektórzy blogerów i ich lansiarskiego języka, toczenia się po czerwonych dywanach itp. itd.
Więc postanowiłam to wypróbować na sobie!
Przecież psycholodzy to szarlatany. Here we go!


A jeśli kogoś uraziłam, to ~ sorry emocje są po to, aby je przeżywać. Zastanów się co się takiego w Tobie stało, że dana rzecz dotknęła Cie osobiście. Pobądź sam ze sobą oraz tą emocją.
Albo po prostu idź otwórz sobie browara. ¡Buena suerte!